niedziela, 8 kwietnia 2018

Czasami tak bywa.. | wewnętrzna zima




W życiu tak czasem bywa, że wiosna za oknem, ale w sercu głęboka zima.

Jestem przekonana, że większość ma takie chwile, niektórzy trochę dłuższe, jeszcze inni całe miesiące..
Jestem również przekonana, że zima w naszym klimacie kiedyś się kończy więc o ile nie wybierzemy się na Antarktydę nawet po kilku latach śnieg przestanie padać i wiosna nadejdzie- pełna ciepłych promieni słonecznych i uśmiechu.



Lubicie poezję? Bo ja bardzo i wiem jak to jest, gdy coś za mocno poruszy. 

Podobno artyści są bardziej refleksyjni i potrafią opisywać to, czego inni nie potrafią nazwać. Każdy człowiek to przeżywa, ale tylko oni przy odpowiednich wiatrach tworzą coś, co pozwala ludziom zrozumieć życie, uczucia i generalnie wszystko. Więc artyści są arcypotrzebni na tym świecie, bo jak by było bez tych piosenek odpisujących nasze nieudane miłości, bez wierszy o samotności, bez idealnych baletów opisujących proste historie, bez obrazów i zdjęć upamiętniających to, co widzieliśmy.. 





Jedni mają lepiej.. drudzy najgorzej.. trzeci najgorzej.. a czwarci najlepiej. 
Ktoś kiedyś powiedział, że każdy w życiu ma pół na pół cierpienia i szczęścia. Nie wiem na ile wierzę tym słowom, ale na pewno te własne procenty dobra i zła przeżywamy po swojemu. 

I słynne zdanie "inni mają gorzej" świetnie obrazuje to, że jeden człowiek może bardzo cierpieć z powodu czegoś, czym inna osoba by się nie przejęła. 
Mamy na tej Ziemii typowych wrażliwców i takich, którzy się zgrywają, że mają serce z metalu i nic ich nie boli. Jednak wiemy, że wszystkie serca są z ciała i nie ma ludzi, których nic nie porusza.
A można hartować swoją wewnętrzność też i ona to nawet sama robi z każdym trudnym doświadczeniem, jakie nas w życiu spotyka. 





Wewnętrzna zima, tak, jak noc. Przychodzi co jakiś czas i nie jesteśmy w stanie jej odmówić pojawienia się w naszej codzienności. A nazwałam w ten sposób czas większych problemów bądź kryzysów- z tego się po prostu wychodzi.








Oby w twoim życiu było jak najmniej długich i ciemnych nocy oraz ciężkich zim.
Czytaj więcej >

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Czym są dla nas święta Wielkanocne?










"Myślę, że dla jednych święta są dobrym czasem na przemianę i wcielenie w swoje życie nowych postanowień, a dla drugich prostą tradycją. Zaś osoby niewierzące odbierają to inaczej. Ja jestem taką osobą, a mój tata nie praktykuje i dla nas jest to po prostu czas, który można spędzić z rodziną." /Ola, 17 lat/

Właśnie, bo żyjemy w kraju katolickim, który katolicki nie jest. Przepraszam za powtórzenie, ale lepiej tego nie potrafię ująć. Nikt z nas nie wie, co kryje się w sercu drugiego człowieka, nawet jeśli jest on nam bardzo bliski. Często wstydzimy się wiary, w końcu jest na nią wielki hejt. Boimy się wielu rzeczy i oskarżamy innych bezmyślnie, bezpodstawnie.
Rozmawiałam z kilkoma osobami o tym, jak przeżywają Wielkanoc, czym ona dla nich jest i co się wtedy dzieje w ich sercach.





"Święta wielkanocne są dla mnie.. na pewno dużym przeżyciem związanym ze zmartwychwstaniem Jezusa. Także z Jego śmiercią. Czuję wtedy ból, smutek oraz bezradność. To trudne święta, ale jakże piękne." /moja przyjaciółka/ 


Nikodem (17 l.) zwraca uwagę na bardziej filozoficzne aspekty.. 


Czym są dla Ciebie święta Wielkanocne?

"Są czymś w rodzaju zatrzymania się w miejscu, zwolnienia i przemyślenia wszystkiego, od zachowań przez ubiór aż do przemyśleń filozoficznych. W tym czasie staram się poprawić wszystko co mi nie odpowiada. Święta są idealnym momentem, żeby odmówić w sobie uczucie miłości nadziei i ufności."

"odmówić w sobie uczucie miłości nadziei i ufności" co masz na myśli? 

"W czasie triduum staram się dużo adorować najświętszy sakrament poprzez wsłuchiwanie się w ciszy w najgłębsze fragmenty duszy. Próbuję znów poczuć, że Bóg jest, kocha mnie i każdego człowieka, a moje cierpienie ma jakiś sens. "

Ten szczególny czas Cię umacnia? 

"Tak, bardziej niż wszystko inne. Te najprostsze myśli są jakby najmądrzejsze i głębsze od tych wyszukanych wierszyków."


Natomiast Olga (18 l.) opowiada nam o rodzinie, która jest ważna, ale jak wiemy nie u każdego wszystko działa poprawnie.

"W tym czasie najważniejsze jest dla mnie spędzanie czasu z rodziną, ponieważ przez 16 lat każde święto było dla nas przykrością i dopiero od 2 lat mam naprawdę rodzinną atmosferę i jest wszystko w porządku." 

To dobrze, że po tak wielu latach udało się ocieplić stosunki między wami. Jak myślisz, każda rodzina ma szanse na wypracowanie dobrych relacji i spędzania świątecznego czasu blisko siebie? 

"Wydaje mi się, że nie. U mnie stosunki ociepliły się dopiero po wyprowadzce od ojca, który wszystko psuł. Obie strony muszą bardzo chcieć, a niestety nie w każdej rodzinie tak się zdarza. No i też nie każdy w święta ma wolne. Moja mama w święta cały czas chodzi do pracy." 


Justyna (15 l.) bardzo uważnie podchodzi do tematu Wielkiej Nocy jak i całego tygodnia

"Każdy dzień ma inne znaczenie. Święta dla mnie zaczynają się już w środę, kiedy razem ze wspólnotą obchodzę seder. Później czwartek, który jest dla mnie czasem skupienia i przygotowania na śmierć Pana Jezusa. Piątek to dzień wyciszenia i adoracji. W ten dzień trzymam się ścisłego postu na znak męki Jezusa za nas. Sobota to dla mnie czas oczekiwania na Zmartwychwstanie. Przez cały dzień nastawiam się na nocną Paschę ze wspólnotą i najbliższymi. Niedziela to oczywiście dzień zmartwychwstania. Dzień radości i spokoju duchowego. To właśnie w ten dzień Jezus pokazał, że jest na prawdę wszechmogący. Więc święta są dla mnie głównie oczekiwaniem i czasem radości." 

To piękne jak przeżywasz święta myśląc nieustannie o Jezusie. Czym jest seder? 

"Seder to coś w stylu świętowania wyjścia Izraelitów z Egiptu. Jest to bardziej świętowanie po Żydowsku, więc bardzo duża część katolików nie wie o tych obchodach. Wtedy wszyscy świętujemy, dzielimy się macą, ale też pijemy gorzkie zioła jak Izraelici." 

Znajome paradoksy.. 

"Dla mnie święta nie mają znaczenia. Nie jestem osobą wierzącą i denerwuje mnie to, że kuszą mnie ciasta i inne smakołyki, haha. No i to moja rodzinka, która na co dzień nie chodzi do kościoła. Nagle w święta najwięksi katolicy trzymający się postu i biegnący z koszykiem do kościoła. Ale ogólnie Wielkanoc kojarzy mi się z jajkami, które uwielbiam i za to im dziękuję, że chociaż to mogę jeść, hahah." /Natalia/

Wyżej padło właśnie to najważniejsze, sedno sprawy z niekatolickimi katolikami. Dlaczego świętujesz narodziny oraz zmartwychwstanie Jezusa, skoro nawet raz w tygodniu nie chce Ci się z nim spotkać? Dlaczego nie jesteś w stanie przyznać się przed sobą czy wierzysz czy nie? Dlaczego nie potrafisz wierzyć 100% i wybierasz kiedy jest to wygodne a kiedy nie?














Czytaj więcej >

niedziela, 25 marca 2018

"Chciałabym zacząć tańczyć, ale się wstydzę" czyli trochę o tym, jak wyglądają początki




















Często rozmawiając o tańcu, słyszę że ktoś też chciałby zacząć, ale się wstydzi. 






Pamiętam jak przy pierwszym spotkaniu z Dominiką z bloga whitepointeshoes powiedziałam jej "Dziękuję za motywację, bo dzięki Tobie zaczęłam tańczyć i pokochałam to."  Taka jest prawda, jej teksty na blogu i facebooku pozwoliły mi zapomnieć o tym, że jestem za stara, za mało umiem, nie mam kondycji, nie umiem utrzymać równowagi i nienawidzę lekcji wfu. Jednak usłyszałam wtedy coś bardzo ważnego: "To nie mnie dziękuj, tylko sobie- za odwagę!". 
A skąd mieć odwagę?  Thomas Carlyle powiedział "Powiedz komuś, że jest odważny, a pomożesz mu stać się takim." A ja się z nim zgadzam, więc dzisiaj powiem to Tobie. Jesteś odważny! Co nie oznacza, że nie masz prawa się bać. Nie, każdy się boi, ale niektórzy sobie z tym radzą i walczą każdego dnia o to, by bać się coraz mniej. Więc zobacz, że naprawdę potrafisz!




























Każdy na początku się wstydzi 


Nie znam osoby, która na swojej pierwszej lekcji czuła się w 100% komfortowo. Nie mając styczności z tańcem czy innymi grupowymi treningami jesteśmy mocno zagubieni i to normalne. Bo coś nowego i trochę dziwnego. Każdy ma inny cel, wiedzę i doświadczenia.
Właśnie.. nic na siłę. Ja taka byłam, że od razu hop do przodu i wszystko idealnie. A naprawdę nie ma siły, która by sprawiła, że tak będzie. Nie da się przyjść na zajęcia z pewnością siebie wyrastającą z głowy, gdy dopiero się zaczyna. Ja do dziś nie czuję się najlepiej na warsztatach z dyscyplin sportu, których wcześniej nie trenowałam właśnie z tego powodu. Każdy trening jest inny i do każdego człowiek musi się dopiero przyzwyczaić, a czasem zajmuje to dużo czasu. A jakie to fascynujące obserwując jak z każdą lekcją strach maleje a korzyści idą w górę. 







Impreza to nie taniec, czyli dlaczego po usłyszeniu "też lubię tańczyć" zawsze pytam "trenujesz czy dla zabawy'?


Właśnie tu jest ta ogromna różnica, bo taniec na imprezie nie ma nic wspólnego z tańcem na sali. Może nie 'nic', bo minimalne podobieństwo by się znalazło, ale jednak trenowanie tańca jest zdecydowanie trudniejsze. Przede wszystkim dlatego, że należy dbać o formę, często zmuszać się do monotonnych ćwiczeń, no i mieć zawsze otwartą głowę na zrozumienie bądź wymyślenie kolejnych kroków czy figur. 
Znam profesjonalnych tancerzy, którzy nienawidzą imprez. I to dobry dowód na to, że jedno z drugim się nie łączy. Więc to czy lubisz wywijać tyłkiem do disco polo nie udowadnia w żaden sposób tego, czy pokochasz treningi taneczne. Każdy jest indywidualną jednostką i broń Boże od generalizacji. Tylko proszę, jak nie lubisz imprez to też spróbuj potańczyć na zajęciach, bo na początku pokażą Ci, co robić. 





Taniec to trening pewności siebie 


Jeżeli jednym z twoich argumentów jest "jestem zbyt nieśmiała/y by tańczyć" to od razu wyrzuć te słowa do kosza. Taniec może być nawet terapeutyczny, a raczej zawsze jest, jeśli otworzymy na niego serce i to jest w tym wszystkim najpiękniejsze. A tak z czysto zrozumiałego punktu widzenia to po prostu.. po jakimś czasie będzie trzeba wystąpić na scenie, a nawet na zajęciach podział na grupy, żeby się nie pozabijać i jak przeżyjesz to za każdym razem twoja radość będzie większa niż strach przed tym, że ktoś cię ogląda.
 I jeszcze coś bardzo ważnego. Z autopsji znam pytania "czy jeśli nie potrafię nic to mogę przyjść na zajęcia?", "a jak nie jestem rozciągnięta, zbyt szybko tracę równowagę i nie mam kondycji to też się nadaję?". Osoba zadająca te pytania już sobie odpowiedziała, że nie nadaje się, bo przecież nic jej nie wychodzi. Na szczęście sport jest dla każdego, kto go pokocha. Nie dla każdego, kto zachwycał swoją kondycją już w brzuchu mamy. 
Więc na takie głupie pytanie dostałam kiedyś następującą odpowiedź "Słuchaj, jeśli wszyscy by wszystko umieli, to zajęcia nie byłyby potrzebne. Wszyscy się tu pomału uczymy i robimy postępy bez znaczenia kto, z czym zaczyna." 










Podsumowując.. 


Odwagi, odwagi i jeszcze raz odwagi, bo to klucz do sukcesu. 
Rób to, co chcesz, bo masz do tego prawo. 
Też czułam się jak słoń w tutu i nie mówię, że już się to nie zdarza. 
Trenuj, zamiast marudzić, że się nie nadajesz. 
Pokaż sobie (i innym), że potrafisz. 
A jak nie odnajdziesz tam siebie, to próbuj z czymś innym, bo kolejnym kluczem do sukcesu jest PASJA. 






Czytaj więcej >

niedziela, 11 marca 2018

artystyczne inspiracje #1


SZTUKA ze sjp: "twórczość artystyczna człowieka" 


A, jako że w moim przekonaniu każdy człowiek jest wyjątkowy, to też jego twórczość taka będzie. Zatem każdy sztukę będzie odbierał inaczej, w oryginalny sposób będzie go inspirować i pobudzać do działania. W jednym zdaniu: sztuka to prywatna sprawa. 

Ja dziś pragnę zaprezentować małą dawkę tego, co inspiruje mnie. 
Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony PINTEREST. 
Poniższe dzieła znajdują się na mojej tablicy art, ale tutaj jest mój profil na tym portalu, gdzie znajdziecie również inne inspirujące mnie tablice. 

Dobrego oglądania! 
















Czasem najprostsze rzeczy są najpiękniejsze. 






















































Czytaj więcej >

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia